Pomiń nawigację
Przegląd Tygodnia - strona główna

Tygodnik online dla właścicieli i menedżerów średnich firm

Nr 19

Kody kreskowe czy RFID: uczciwe porównanie dla magazynu średniej firmy

RFID dobrze wygląda na prezentacjach, kod kreskowy dobrze działa w hali. Porównuję obie technologie na przykładach z magazynu, który ma kilka tysięcy lokalizacji, a nie kilkaset tysięcy.

Tekst: Tomasz 5 min czytania

Regały magazynowe z etykietami lokalizacji z kodami kreskowymi

Na targach logistycznych prawie zawsze stoi gdzieś bramka RFID. Wózek z paletą przejeżdża pod nią, a na ekranie w ułamku sekundy pojawia się lista wszystkich kartonów na tej palecie. Wrażenie jest duże. Po powrocie do zakładu zadajemy sobie pytanie: czy my też tak powinniśmy? A potem patrzymy na regał, na którym kody kreskowe lokalizacji są od trzech lat pozaklejane taśmą, bo ktoś przestawił półki.

Ten tekst jest dla magazynów średnich firm: kilka tysięcy lokalizacji, kilka tysięcy indeksów, kilkadziesiąt wysyłek dziennie. Nie dla centrów dystrybucyjnych dużych sieci handlowych, gdzie rachunek wygląda inaczej.

Jak działają, w dwóch zdaniach

Kod kreskowy, jedno- lub dwuwymiarowy, odczytuje się optycznie. Skaner musi go widzieć, zwykle z odległości od kilku centymetrów do kilku metrów, a odczyt następuje po kolei, etykieta po etykiecie.

RFID to identyfikacja radiowa. Etykieta ma układ scalony i antenę, czytnik wysyła sygnał radiowy i odbiera odpowiedź. Nie trzeba widzieć etykiety, a czytnik może odczytać wiele etykiet jednocześnie. W logistyce stosuje się najczęściej pasmo UHF, z zasięgiem od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów, zależnie od sprzętu i warunków.

Z tego wynika główna różnica. Kod kreskowy to odczyt świadomy: pracownik wskazuje, co skanuje. RFID to odczyt masowy: czytnik rejestruje wszystko, co jest w jego zasięgu. Czasem to zaleta, czasem kłopot.

Koszt: nie tylko etykieta

Najczęściej porównuje się cenę etykiety. Etykieta z kodem kreskowym, drukowana na zwykłej drukarce termotransferowej, kosztuje grosze. Etykieta RFID jest wyraźnie droższa, choć z roku na rok tanieje. Przy dziesiątkach tysięcy etykiet rocznie różnica jest odczuwalna.

Ale etykieta to mniejsza część rachunku. Pełne porównanie powinno obejmować:

  • czytniki: ręczny skaner kodów kreskowych to wydatek rzędu kilkuset do kilku tysięcy złotych, ręczny czytnik RFID jest droższy, a bramka RFID przy rampie to już inwestycja liczona w dziesiątkach tysięcy,
  • drukarki: do RFID potrzebne są drukarki z enkoderem, które zapisują dane w układzie etykiety,
  • integrację z systemem: odczyt masowy wymaga logiki, która z setek odczytów wybierze te właściwe i odfiltruje przypadkowe,
  • testy i strojenie: ustawienie anten, mocy czytników i typów etykiet pod konkretne towary,
  • utrzymanie: kto będzie wiedział, co zrobić, gdy bramka zacznie gubić odczyty.

W kodach kreskowych większość tych pozycji jest już opanowana przez rynek. Każdy system magazynowy je obsługuje, każdy informatyk wie, jak podłączyć skaner.

Metal i ciecze: gdzie RFID ma trudniej

To punkt, który w rozmowach handlowych pojawia się rzadko. Fale radiowe w paśmie UHF odbijają się od metalu i są pochłaniane przez wodę. Etykieta RFID naklejona bezpośrednio na metalową obudowę albo na pojemnik z cieczą może się nie odczytywać albo odczytywać tylko pod pewnym kątem.

Bramka RFID przy bramie załadunkowej magazynu

Są na to rozwiązania: specjalne etykiety na metal, z warstwą dystansową, odpowiednie rozmieszczenie etykiet, dobór anten. Ale każde podnosi koszt i wymaga testów. W zakładzie produkcyjnym, gdzie magazyn to w dużej części elementy stalowe, odlewy, blachy i beczki z chemią, to nie jest drobiazg.

Kod kreskowy tych problemów nie ma. Ma za to własne: brud, zarysowania, słabe światło, etykiety pod folią stretch, która odbija światło skanera. Też do rozwiązania, zwykle taniej.

Dokładność: RFID nie oznacza automatycznie zera błędów

Istnieje przekonanie, że RFID eliminuje błędy, bo „czyta sam”. W praktyce błędy zmieniają charakter. Przy kodzie kreskowym typowy błąd to pominięcie skanu albo zeskanowanie złej etykiety. Przy RFID typowe błędy to:

  • odczyty przypadkowe: bramka widzi paletę stojącą obok, a nie tę, która przez nią przejeżdża,
  • brak odczytu części etykiet na gęsto zapakowanej palecie z kartonami w środku,
  • uszkodzone układy, których nie widać gołym okiem.

Każdy z nich da się ograniczyć, ale wymaga to projektu, testów i pilnowania. Wdrożenie RFID, które ma dać wysoką dokładność, zaczyna się od kilku tygodni prób na prawdziwych towarach, a nie od zakupu sprzętu.

Kiedy RFID się opłaca

Są sytuacje, w których RFID w średniej firmie ma dobry sens:

Nośniki zwrotne. Pojemniki, skrzynki, palety specjalne, kontenery, które krążą między zakładem a klientami. Etykieta RFID przyklejona raz, na lata, pozwala śledzić obieg bez ręcznego skanowania. O tym, jak trudno rozliczać nośniki bez takiego wsparcia, pisałem w wydaniu o rozliczaniu palet.

Narzędzia i oprzyrządowanie. Formy, matryce, przyrządy pomiarowe, których lokalizacja jest ważna, a które przemieszczają się po zakładzie.

Produkty o wysokiej wartości z wymogiem pełnej identyfikowalności, gdzie koszt etykiety jest pomijalny względem wartości towaru.

Szybka inwentaryzacja dużej liczby drobnych sztuk na jednej lokalizacji, gdzie ręczne skanowanie każdej trwa zbyt długo.

Za to do typowej kompletacji w magazynie części i materiałów, gdzie pracownik pobiera kilka sztuk z lokalizacji i potwierdza pobranie, kod kreskowy zwykle wystarczy. Rzeczywistym problemem w takim magazynie rzadko jest technologia odczytu. Częściej jest nim brak dyscypliny skanowania albo brak systemu, który z tych skanów korzysta.

Zanim zaczniecie porównywać technologie

Tu wracam do zdjęcia z początku: kody lokalizacji zaklejone taśmą. Jeśli magazyn ma dziś kłopoty z dokładnością stanów, bardzo rzadko przyczyną jest to, że kod kreskowy jest za wolny. Przyczyną jest to, że nie wszyscy skanują, że lokalizacje nie są oznaczone, że przyjęcie odbywa się „na potem”.

Przed decyzją o RFID warto zrobić uczciwy przegląd: czy wszystkie lokalizacje mają czytelne etykiety, czy każdy ruch towaru jest potwierdzany skanem, czy system magazynowy w ogóle to wymusza. O tym, kiedy arkusz przestaje wystarczać i trzeba myśleć o systemie, pisałem przy okazji magazynu w Excelu. Bez systemu, który zbiera i porządkuje odczyty, ani kod kreskowy, ani RFID nie zrobi różnicy.

Rozwiązania mieszane

Coraz więcej firm stosuje oba systemy równolegle. Kody kreskowe na lokalizacjach i opakowaniach jednostkowych, RFID na nośnikach zwrotnych i narzędziach. Albo etykiety łączone: z nadrukowanym kodem kreskowym i wbudowanym układem RFID, co pozwala korzystać z dotychczasowych skanerów i stopniowo wprowadzać czytniki radiowe tam, gdzie mają sens.

To podejście jest zwykle rozsądniejsze niż rewolucja w całym magazynie. Pozwala przetestować RFID na jednym obszarze, zmierzyć efekty i podjąć decyzję o rozszerzeniu na podstawie liczb z własnej hali.

Mój werdykt

Zanim ktokolwiek pokaże wam bramkę RFID, przejdźcie się po magazynie z dwoma pytaniami: ile lokalizacji ma czytelną, aktualną etykietę i jaka część ruchów towaru jest potwierdzana skanem, a jaka wpisywana ręcznie. Jeśli odpowiedzi bolą, RFID tego nie wyleczy, tylko przeniesie bałagan na droższy nośnik. Jeśli kody działają, a ręczny odczyt męczy w kilku konkretnych miejscach, takich jak nośniki zwrotne, narzędzia czy masowe inwentaryzacje, tam zaplanujcie pilotaż RFID na prawdziwych towarach.

Kod kreskowy nie jest technologią z przeszłości, a RFID nie jest magiczną różdżką. To dwa narzędzia do różnych zadań. W średnim magazynie zazwyczaj wygrywa to, którego ludzie naprawdę używają przy każdym ruchu towaru.

Tomasz, redakcja Przeglądu Tygodnia

Tomaszredakcja Przeglądu Tygodnia

Tomasz prowadzi Przegląd Tygodnia. Był dziennikarzem gospodarczym, potem przez dziesięć lat pracował w dziale operacyjnym zakładu produkcyjnego na Dolnym Śląsku. Pisze o tym, co zarząd średniej firmy powinien wiedzieć w poniedziałek rano.

Więcej o redakcji