Naczepa stoi, faktura rośnie: ile kosztuje dzień przestoju i jak go skrócić
Firmy z własną flotą liczą koszt paliwa co do grosza, a dzień, w którym naczepa stoi na placu z uszkodzoną osią, traktują jak zrządzenie losu. Tymczasem ten koszt da się policzyć, a czas przestoju w dużej mierze zaplanować.
Poniedziałek, telefon od kierowcy z trasy: z jednego koła naczepy idzie dym i czuć spaleniznę. Tak zaczął się jeden z najdroższych tygodni w fabryce, w której odpowiadałem za logistykę. Mieliśmy kilka własnych zestawów do rozwożenia wyrobów do stałych klientów. Kierowca zjechał na parking, wezwał pomoc drogową, a my przez trzy dni szukaliśmy warsztatu, który weźmie naczepę od ręki i zdobędzie część. Towar dojechał do klienta innym transportem, za podwójną stawkę. Na fakturze za naprawę było może kilka tysięcy złotych. Na pozostałych fakturach dużo więcej.
Od tamtej pory na każdą rozmowę o flocie patrzę przez jeden wskaźnik: ile kosztuje nas dzień, w którym pojazd nie jeździ.
Policz dzień przestoju, zanim się zdarzy
Większość firm zna koszt kilometra. Mało która zna koszt dnia postoju. A policzyć go nie jest trudno, jeśli rozłożysz go na części:
- koszty stałe pojazdu, które biegną niezależnie od tego, czy jeździ: leasing lub amortyzacja, ubezpieczenie, opłaty,
- koszt kierowcy, który w czasie postoju zwykle nadal dostaje wynagrodzenie, a czasem dietę, jeśli utknął w trasie,
- koszt zastępstwa: przewoźnik zewnętrzny zamówiony na szybko, często drożej niż w stałej współpracy,
- koszt opóźnienia u klienta: kary umowne, wstrzymana linia produkcyjna odbiorcy, utrata zaufania,
- koszty dodatkowe: holowanie, dojazd serwisu mobilnego, nocleg kierowcy, przeładunek towaru.
Dwie pierwsze pozycje policzysz z księgowości w pół godziny. Trzecią znasz z ostatniego razu. Czwarta jest najtrudniejsza, ale nawet ostrożne założenie zwykle pokazuje, że dzień przestoju jest wart kilka razy więcej niż sama naprawa.
Ta liczba przydaje się przy każdej decyzji serwisowej. Jeśli wiesz, ile kosztuje dzień, łatwiej zdecydować, czy dopłacić za szybszą usługę, czy trzymać na magazynie kilka najczęściej psujących się części.
Dlaczego osie i hamulce
Przestoje naczep mają różne przyczyny, ale w rozmowach z kierownikami flot najczęściej powtarzają się te same: łożyska piast, hamulce, zawieszenie pneumatyczne i uszkodzenia mechaniczne osi po uderzeniu w krawężnik albo po wjeździe w dziurę na placu załadunkowym.
Część z nich daje sygnały z wyprzedzeniem. Przegrzewające się koło, nierównomierne zużycie opon, stuki przy ruszaniu, luz na piaście wyczuwalny przy przeglądzie. Problem w tym, że w firmie, gdzie transport jest dodatkiem do produkcji, nikt nie ma czasu tego systematycznie sprawdzać. Kierowca zgłosi, jeśli zauważy. Mechanik sprawdzi przy przeglądzie okresowym. Pomiędzy jest kilka miesięcy, w których wszystko może się wydarzyć.

Trzy sposoby na krótszy przestój
Obchód przed wyjazdem, który naprawdę się odbywa
Pięciominutowy obchód pojazdu przed wyjazdem jest w teorii obowiązkiem kierowcy. W praktyce bywa formalnością. Dajcie kierowcom krótką kartę kontrolną z kilkoma punktami, które mają znaczenie dla osi i hamulców: temperatura piast po ostatnim kursie (dłoń na piaście, różnica między kołami), wycieki smaru, stan opon, słyszalne wycieki powietrza. Zgłoszenie usterki zanim naczepa ruszy w trasę to różnica między planowaną naprawą a holowaniem.
Serwis wybrany wcześniej, a nie w dniu awarii
Najgorszy moment na szukanie warsztatu to chwila, gdy naczepa już stoi. Wtedy bierzesz, co jest wolne, i płacisz tyle, ile ktoś zażąda. Lepiej mieć ustalony serwis dla najczęstszych napraw i znać jego możliwości: ile trwa naprawa osi, czy mają części na stanie, czy mogą przyjąć pojazd od ręki.
Przy osiach dużo zmienia dostęp do egzemplarzy zamiennych. Jeśli serwis ma na magazynie regenerowane osie popularnych producentów, uszkodzoną można wymienić od razu, zamiast czekać na naprawę albo sprowadzenie nowej. Naczepy z naszej fabryki jeździły głównie po Dolnym Śląsku. Dla takiej floty praktycznym adresem jest DAAB, który prowadzi dwa działy z osobnymi telefonami: serwis osi oraz serwis naczep Wrocław (https://www.daab.com.pl/serwis-tir), zajmujący się naprawami układu jezdnego naczep i samochodów ciężarowych, w tym hamulców, zawieszenia i pneumatyki. Na stanie firma trzyma między innymi regenerowane zaciski hamulcowe.
Część naszych zestawów stacjonowała jednak przy magazynie odbiorcy w Łodzi i tam pytanie o osie wracało najczęściej. W ofercie DAAB-u jest osobna pozycja dla takich flot: regeneracja osi Łódź (https://www.daab.com.pl/regeneracja-i-naprawa-osi-przyczepy-lodz). Sam serwis mieści się w Kątach Wrocławskich przy autostradzie A4, około 220 kilometrów od Łodzi. Przy autostradzie to mniej, niż się wydaje, zwłaszcza że firma deklaruje regenerację osi w trzy do czterech godzin od jej dostarczenia, ponad 300 osi dostępnych od ręki w systemie wymiany i 12 miesięcy pisemnej gwarancji. Zanim jednak wyślecie naczepę w drogę, porównajcie to z ofertą warsztatu na miejscu: liczy się czas do powrotu na trasę, a nie sama cena naprawy.
Nie namawiam do przywiązania się do jednego serwisu na zawsze. Chodzi o to, żeby w dniu awarii wiedzieć, do kogo zadzwonić i czego się spodziewać.

Części, które warto mieć pod ręką
Przy flocie liczonej w kilku albo kilkunastu naczepach nie ma sensu budować własnego magazynu części. Ale kilka pozycji się opłaca: komplet łożysk z uszczelniaczami do najpopularniejszego typu piasty, czujniki ABS, podstawowe elementy pneumatyki. To są części, na które przy awarii czeka się najczęściej, a które same kosztują niewiele.
Rejestr awarii: prosty, ale regularny
W pierwszym wydaniu pisałem o karcie postojów przy maszynie na hali. Z flotą można zrobić dokładnie to samo. Każdy dzień, w którym pojazd nie jeździ z powodu usterki, zapisujesz w arkuszu: który pojazd, jaka przyczyna, ile dni, ile kosztowało.
Po pół roku zobaczysz, który zestaw psuje się najczęściej i z jakiego powodu. Czasem okaże się, że jedna naczepa odpowiada za połowę przestojów, bo ma za sobą wypadek, po którym nie została porządnie naprawiona. Wtedy decyzja o jej regeneracji albo sprzedaży przestaje być kwestią przeczucia.
Koszt naprawy a koszt nowej osi
Przy uszkodzeniach mechanicznych, takich jak skrzywiona belka osi czy zerwany gwint czopa, pojawia się pytanie: naprawiać czy wymieniać na nową? Nowa oś kosztuje więcej i nie zawsze jest dostępna od ręki. Regeneracja jest tańsza, ale trzeba mieć zaufanie do warsztatu, który ją wykonuje, i pisemną gwarancję.
W praktyce decyduje tu wiek naczepy i plan jej użytkowania. Jeśli naczepa ma jeździć jeszcze kilka lat, regeneracja z gwarancją to zwykle rozsądny wybór. Jeśli planujesz ją sprzedać w przyszłym roku, liczy się przede wszystkim szybki powrót na trasę.
Pięć rzeczy do sprawdzenia we flocie
- Policz koszt jednego dnia przestoju dla typowego zestawu w twojej flocie.
- Przejrzyj ostatnie dwanaście miesięcy: ile było dni przestoju z powodu osi, hamulców i zawieszenia?
- Przygotuj dla kierowców kartę obchodu z punktami dotyczącymi piast i hamulców.
- Wybierz serwis dla napraw osi i sprawdź, czy ma osie zamienne dla marek, które jeżdżą w twojej flocie.
- Uzupełnij podręczny zapas kilku najczęściej wymienianych części.
Transport w firmie produkcyjnej rzadko jest w centrum uwagi zarządu. Dopóki jeździ, jest niewidoczny. Zadbajcie o to, żeby przestoje były równie rzadkie, co krótkie.